DARMOWA DOSTAWA OD 150 PLN

JAK PIĆ HERBATĘ?

Herbata to nie tylko napój, ale również zdarzenie. Uwolnienie jej z więzienia, jakim jest dla niej torebka, jej pozwala się prawdziwie otworzyć, a nas skłania do obcowania z liśćmi. Do podziwiania ich kształtu, do poznawania zapachu oraz do obserwowania wewnętrznoczajnikowych przemian — tego, jak herbata się rozwija, zmienia barwę i podwaja objętość. Dla człowieka umęczonego szarością i brudem wielkich miast ta odrobina czystej przyrody i jaskrawej zieleni staje się najwyższą z przyjemności, obojętnie czy trwa pięć minut, czy pełną godzinę. Przelotne spojrzenie i drobny uśmiech potrafią wystarczać: herbata jako wdech szmaragdu w szaleńczym biegu codzienności. Początek dnia, który nie wstrząsa jak kawa, lecz porusza jeszcze mocniej.

Z czasem może przyjść miłość, a miłość to nic innego, niż troska i uwaga. Chcemy parzyć z szacunkiem, odkryć możliwości, zrozumieć zasadę i poznać sekrety. To prowadzi do starannego parzenia. Do „gongfu”, czyli umiejętności, baletu strumieni, uwertury zapachów, wyścigu smaków, do wrzasku zmysłów, do sztuki herbaty! Kto tego doznał, pragnie jej w swym życiu. Porażonym pięknem czasem trzęsą się dłonie; nie chcą próbować, jakby niegodni. Spokojnie! Początkowa niezgrabność z czasem przemienia się w grację. Technika towarzyszy herbacie, gdy przestajemy o niej myśleć, staje się wyrazem charakteru, pozwala nam na doświadczanie zarówno herbaty, jak i nas samych.

Patrzysz, wąchasz, smakujesz, czujesz w ciele, ale podziw się nie zatrzymuje, podziw sięga dalej — tym samym wzrokiem, którym tak łatwo cieszyć się czajnikiem pełnym liści zaczynasz widzieć otoczenie, przedmiot po przedmiocie, odkryty w kontekście herbaty. Zachwyt nad liściem rozszerza się dalej, z naparu na czajnik, z czajnika na stół, na inne meble, na własne ciało, na własne myśli i nie sposób przestać się zachwycać. Wyobraź sobie, że twoje mieszkanie postawiono na scenie, że odtworzono je w galerii sztuki — z jaką ciekawością podejdziesz do każdego drobiazgu, ile piękna dojrzysz na co dzień pomijanego. Jeśli zechcesz, herbata może się stać ceremonią, która otwiera oczy na nowo. 

Nie musi być — choć może — ceremonią złożoną, w japońskim stylu, z tysiącem kroków i zasad. Możesz chcieć używać trzydziestu trzech różnych przedmiotów, uczynić z parzenia spektakl, choreograficzny taniec. Możesz też skoncentrować zmysły, używając jedynie dwóch lub trzech: lojalnego czajnika i ulubionej czarki. Parzenie herbaty to gra o prostych zasadach: zalej liście wodą. Wypij. Uczyń z tego sztukę, jeśli masz na to ochotę. Detale można zgłębiać latami. Albo zaśmiej się i po prostu zalej liście wodą. W przyjemności nie ma zasad, a herbata nie stawia wymagań.

Mówi się o drodze herbaty, której początkiem często są jasne oolongi i biała herbata. Droga oznacza podróż, a podróż to doświadczanie; dopasowywanie siebie i odkrywanie na nowo. Herbata ma sto tysięcy form i kształtów, a każdą z nich przeżywa się inaczej. I kiedy przez ułamek sekundy człowiek pomyśli, iż poznał je wszystkie, na jego drodze pojawi się purpurowa odmiana lub tajwańskie herbaciane pakunki, zgniatanie liści, parzenie lodem, złote grzyby fucha i herbaciana pasta chagao, herbata z Ukrainy albo po prostu z nowej góry. Lekcja pokory podobna liczeniu gwiazd.

To wszystko uwalnia na moment od wątpliwości, od tysiąca pytań „po co”, „jak” i „dlaczego”. Picie herbaty jest zajęciem ostatecznie bezowocnym, podobnym obserwowaniu nieruchomej tafli jeziora, albo raczej sunących po niebie ptaków. Jest nieponaglającą umiejętnością; człowiek, który potrafi pić herbatę, to nie ten, który rozpoznaje w jej smaku najwięcej nut, ani nie ten, który parzy z największą elegancją. Picie herbaty polega na spokojnym słuchaniu, na przejęciu się chwilą. W piciu herbaty chodzi o to, by naprawdę nigdzie się nie spieszyć.

0
Twój koszyk
  • No products in the cart.